Arjano Navi Team - Rzeszów
Krążymy już ze 40 minut, spotykamy kolejnych zawodników, w lesie słychać nawoływania "macie coś?", "NIC!", "tu nic nie ma". Zbieramy się w grupę, jesteśmy lekko zmęczeni, do tego głodni. Zaczynamy podejrzewać, że Komandor nie wywiesił tablic tylko gania nas po lesie "dla zdrowotności". Ruszamy zorganizowaną tyralierą, czeszemy las, nic... Moja ekipa dochodzi do drogi, to już z kilkaset metrów od pierwszej tablicy. Lis ukryty jest w promieniu 500 m, zatem drogą okrążamy las i dochodzimy w pobliże źródełka. Decydujemy się na ponowne wyjście na górę, sapiąc osiągamy poziom drogi, dalej nic nie znajdujemy. Ani jednej tablicy.
Pozostało jeszcze 20 minut zabawy, chodzimy już po lesie ponad godzinę. Nagle widać jakieś poruszenie, ktoś odnalazł jedną z tablic. To ostatnia, z numerem 25, ta najbliższa kryjówce lisa. Stąd tylko 50 metrów do lisa. Rozpalają się emocje, szukamy dokładnie, precyzyjnie zaglądamy pod każdy krzaczek. Miłosz ma wielką ochotę na lisa, chciałby w tym roku go odnaleźć jako pierwszy myśliwy, biega tu i tam i przetrząsa kupy chrustu. Gdzież oni go schowali? Po kilku minutach ostrych poszukiwań dowiadujemy się, że lis został znaleziony. Kto, gdzie, jak? Nie wiemy, podobno dziewczyny. Gdzie? Gdzieś w dziupli. Słyszymy przeciągły sygnał klaksonu. To znak, że polowanie zakończone, lis wytropiony. Teraz tylko dostać się znowu na górę, do samochodów. Włazimy na szczyt po raz trzeci. Jesteśmy szczęśliwi, bo wreszcie... możemy udać się na obiad. Ekipy głodne i zmęczone, ale w doskonałych humorach. Gratulujemy zwyciężczyniom, robimy zdjęcia Anecie, Magdzie i Edycie, no i oczywiście lisowi. To ekipa, która zorganizuje nam zabawę w przyszłym roku!
Ruszamy na obiad do Centrum Turystyki i Rekreacji WSIZ w Kielnarowej. Pora najwyższa, obiad smaczny, choć porcje "nie myśliwskie", Komandor częstuje świeżym pączkiem. Po kawie nie ma leżakowania, szybko zbieramy się i rozwiązujemy test ze znajomości przepisów ruchu drogowego. W ciągu 35 minut należało odpowiedzieć na sporo pytań wybierając poprawne odpowiedzi. Wg Komandora test został przygotowany na poziomie szkoły podstawowej. Fakt, pytania łatwe, oddajemy kartę odpowiedzi po kilku minutach. Nie popełniliśmy z Magdą ani jednego błędu, równie dobrzy okazali się Jakub i Marcin. Pozostałe załogi powinny zintensyfikować kontakty z kodeksem drogowym :-).
Teraz pora na część artystyczno-rozrywkową, jak głosi dumnie harmonogram imprezy. Udajemy się na miejsce, gdzie przygotowano dla nas ognisko. Kiełbaski zaczynają się smażyć, obok "kawior" z grilla, czyli swojska kaszana, dla wybrednych skrzydełka kurczaka. Największe wzięcie miał jednak chleb ze smalcem i ogórki kiszone.
Pojawia się Komandor rajdu z wynikami. Pierwsze miejsce zajmują Jarek z Edytą, za nimi Kuba z Marcinem a ostatnie miejsce na podium ja z Magdą. Mi udaje się zdobyć dyplom za najszybszy przejazd Próby Sportowej. Komandor wręcza puchar, dyplomy i nagrody.
Zakończyła się część oficjalna, rozpoczęła się nieskrępowana zabawa, tańce, hulanki i swawole. Keczup lał się gęsto...
Wieczorem żar ogniska poszarzał, załogi rozjechały się do domów, gwiazdy wyszły na czarne, jesienne niebo, mgła powoli zaczęła snuć się dolinami i tylko co wprawniejsze ucho wyłapywało w ciemności chytry chichot lisa... :-) Do zobaczenia za rok! Będzie się działo...
| powrót do strony głównej |