Arjano Navi Team - Rzeszów
Zdjęcia autora oraz gościnnie Marcina Szczygła ze strony: http://szczygiel.info.
Automobilklub Rzeszowski zorganizował 11 grudnia 2005 r. Nawigacyjno - Turystyczny Rajd Samochodowy "MIKUŁA-jki'2005".
Na starcie zameldowało się 13 załóg z Rzeszowa, Jasła, Mielca, Jarosławia, Tarnowa
i Krakowa. Początek imprezy zaplanowano w siedzibie Automobilklubu Rzeszowskiego, przy ul. Wyspiańskiego. Komandor w czerwonej czapce przywitał zawodników, przedstawił po krótce charakter imprezy, opowiedział o PKP-ach, zadaniach turystycznych, constansach na trasie i coś tam pomamlał o wąskich drogach, czujności i świątecznej życzliwości.
Stąd zawodnicy wyruszyli na trasę rajdu. Rajd składał się z 2 odcinków nawigacyjnych oraz 2 prób sprawnościowych. Przed startem załogi rozwiązały test ze znajomości przepisów ruchu drogowego, który tylko wytrawnym kierowcom nie sprawił trudności. W ciągu 2 minut należało odpowiedzieć na kilka pytań testowych wybierając wszystkie poprawne odpowiedzi. Test wykazał, że jednak w dziedzinie poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego do zrobienia jest wiele, iż nadal nie wszyscy wiedzą co oznacza podwójna ciągła linia na asfalcie... Załogi obiecały zaś, że w wolnych chwilach nawiążą bliższe kontakty z kodeksem drogowym :-). I tak obiecują z rajdu na rajd...



Pogoda, jakby chcąc zrekompensować zawodnikom brak białego puchu raczyła nas słońcem i błękitnym niebem. Powietrze jednak drżało z zimna, zegar startowy wywijał wskazówkami z pełnym wyrzutu tykaniem. A więc cóż poradzić - trzeba było ruszać ! Odcinek I biegł ulicami osiedli sąsiadujących z Automobilklubem, zawodnicy "kręcili się" po os. Kmity i os. Króla Augusta. W międzyczasie wykonali pierwszą próbę sprawnościową. Autor próby mocno zamieszał słupkami i wyczarował wysmakowane esy-floresy. Przejechanie autem prawidłowej trasy na płycie parkingu okazało się nie lada wyzwaniem. Kilka załóg pokazało mistrzowski wręcz przejazd - zgromadzeni widzowie byli świadkami wielu dynamicznych nawrotów i kontrolowanych mniej lub bardziej poślizgów.


Po próbie, dysząc jeszcze oparami adrenaliny załogi kontynuowały trasę rajdu. Wymagano od nich planowania najkrótszej trasy dojazdu do punktów zaznaczonych na mapie. Wymagało to myślenia i doskonałego opanowania nawigacji, rozumienia mapy i twórczej współpracy pilota z kierowcą. Załogom wychodziło to doskonale, wszystkie znalazły się na mecie I odcinka. Zanim jednak załogi osiągnęły PKC-1 musiały rozwiązać zadanie turystyczne. Dla rozprostowania nóg i aby dać odpocząć rozgrzanej głowie załogi musiały na terenie ogrodu zlokalizowanego przy trasie rajdu odnaleźć "cyfrę ukrytą za modrzewiem". Niby zadanie było proste, lecz jak pokazały odpowiedzi nie wszyscy wiedzą co to takiego cyfra, ba, niektórzy mylą modrzew ze świerkiem :-) Śmiechu było co niemiara, piloci i kierowcy biegali po zamarzniętej ziemi, w powietrzu krzyżowały się okrzyki: "Masz go?", "Czy modrzew zrzuca igły na zimę?", "Niedobrze mi...". Wreszcie tablice zostały odnalezione, czas był bowiem najwyższy, czas końca odcinka zbliżał się nieubłaganie. Wszyscy popędzili więc na PKC-1. Tu utrudzeni zawodnicy mogli oddać kartę drogową w ręce Jarka lub Marcina, przegryźć słodką drożdżówkę i nieco odpocząć. Na mecie odcinka bowiem istniały aż dwa PKC-1! Jeden z nich oczywiście doskonale widoczny, fałszywy i nieprawidłowy, ale ściągający swoją mocą sporą część załóg i drugi, poprawny, ukryty za "węgłem" budynku.


Na II odcinku próba sprawnościowa była także ukryta, należało do niej dotrzeć uważnie studiując zapisy w itinererze. Tylko 3 załogi próby nie odnalazły, pozostali ścigali się zawzięcie próbując poprawić czasy z pierwszego przejazdu. Wkoło słychać było pisk rozgrzanych opon, jęki buntującego się zawieszenia i łopot flagi startera. Samochody, zmęczone tańcem wokół słupków po pokonaniu serii przejazdów i nawrotów zakończonej klasycznym slalomem z ulgą osiągały metę próby. Ale nie oznaczała ona końca rajdowych zmagań - po próbie trasa biegła przez Baranówkę ku kościołowi św. Mikołaja w Przybyszówce, gdzie należało zwiedzić obiekt i odpowiedzieć na pytania turystyczne. Na każdym z odcinków załogi musiały odnaleźć tablice PKP-owe, potwierdzające ich prawidłową nawigację i przejazd trasą. Jazda po planikach uważnym załogom nie sprawiała kłopotów, spieszącym się i niedokładnie czytającym itinerer burzyła jednak nieco krew. A to strzałka "nie dała się zauważyć", a to nagle przejazd uciekał poza mapę, a to droga z mapy znikała w rzeczywistości lub pojawiała się w innych, nieprzewidywalnych miejscach. Dróżki bywały wąskie, jednak trasa została tak dobrana, aby zawodnicy nie musieli wymijać się na osiedlowych uliczkach. Czujność nagradzana była odnalezioną tablicą PKP. Kilka dojazdów z różnych stron do punktów mapowych, strzałki kierunkowe skutecznie blokujące najkrótsze drogi, wymuszenia dające się we znaki. Trasę odcinka uprzykrzał także występujący niezwykle często constans. Znak "nakazu skrętu w prawo za znakiem" zjawiał się w najmniej oczekiwanych miejscach, zmuszając do ciągle nowego planowania trasy. Wyrzucenia z mapy i powiązania w jednym punkcie z manewrem opisanym w itinererze były wyzwaniem dla mniej wprawnych załóg.

Na trasę II odcinka załogi otrzymały test turystyczny, który należało wypełniony oddać na mecie rajdu. Odpowiedzi na zadane pytania uważni zawodnicy mogli gromadzić podczas pokonywania trasy rajdu lub znaleźć je w dostarczonych drukowanych materiałach rajdowych, folderach i prospektach. Pytania dotyczyły specyfiki terenu, po którym rajd przebiegał, ciekawych obiektów oraz znajomości zagadnienia "Mikołaj jako taki a jak nie taki, to jaki i dlaczego".


Zakończenie Rajdu odbyło się w restauracji Klubowa w Rzeszowie. Zawodnicy zjedli smaczny, a przede wszystkim gorący posiłek. Na uroczystym zakończeniu imprezy nie zabrakło rózg, które Mikołaj rozdał załogom, aby osłodzić rajdowe życie nie skąpił jednak i słodyczy. Po rozdaniu nagród, pucharów i dyplomów nastąpiła część integracyjna, przy gorącej kawie i zimnym napoju o słomkowej barwie przyjaciele i znajomi omawiali jeszcze szczegóły trasy, plany na przyszłość a na koniec życzyli sobie Spokojnych, Wesołych Świąt oraz Pomyślności i Sukcesów w Nowym 2006 roku! Patronat medialny nad imprezą roztoczyły "Nowiny", Radio "Bieszczady", "Super Nowości" oraz portale internetowe e-podkarpacie i e-rzeszow. Autorami trasy byli Radek Mikuła i Marcin Szczygieł, biuro rajdu oraz testy, PKC i próba SZ: Urszula Szczepanik, Magda Szczygieł, Bożena, Agnieszka i Miłosz Mikuła oraz Jarek Czajka.



A oto wyniki rajdu:
1. Jerzy Gierałt, Dorota Korab - 136,7 pkt
2. Wojciech Mściwujewski, Michał Mściwujewski - 306,0 pkt
3. Rafał Kopeć, Jarosław Noworól i wspomagające: Justyna Kopeć i Edyta Noworól - 323,1 pkt
4. Paweł Szponder, Adam Bąk i wspomagający Zbyszek Zalewski - 380,2 pkt
5. Jerzy Adam, Magdalena Adam - 555,4 pkt
6. Jacek Szmatka, Piotr Cwynar i wspomagająca Anna Pióro - 584,0 pkt
7. Łukasz Czarnecki, Maciej Kwiatek - 737,0 pkt
8. Aleksander Szlachta, Katarzyna Szlachta i wspomagająca Małgorzata Semik - 761,0 pkt
9. Katarzyna Figiel i Ewa Folk - 768,0 pkt
10. Piotr Ciach , Urszula Urban - Ciach - 773,0 pkt
11. Jakub Kocój, Marek Kilian - 962, 0 pkt
12. Janusz Sieradzki, Mirosław Wrzuszczak i wspomagająca Zofia Sieradzka - 2596,0 pkt
13. Maciej Świeca, Agnieszka Świeca i wspomagający Krzysztof Woźniak - 4016,0 pkt
Najlepszym kierowcą prób sprawnościowych został Wojciech Mściwujewski (0,0 pkt), po piętach deptali mu Maciej Świeca (5,0 pkt) i Jerzy Adam (7,4 pkt). Najlepszym Turystą Rajdu okazała się Dorota Korab, a testy dotyczące Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego bezbłędnie rozwiązał Jerzy Gierałt.
Dziękujemy za udział i zapraszamy za rok!

Szron usiadł na szybach aut, czarne, zimowe niebo rozbłysło milionem gwiazd, chochlik, który złośliwie wyciął Lwów z listy partnerskich miast Rzeszowa ułożył się do snu w gałązkach choinki... Na ulicach miasta powoli zamierał ruch, zawodnicy rozjechali się do swoich domów i tylko dwa Mikołaje swym stalowym rydwanem zdejmowały jeszcze z trasy tablice PKP-ów :-) O dziwo, nie brakło ani jednej sztuki...







| wstecz | powrót do strony głównej |
Napisz do nas
Autor strony: Radosław Mikuła