Arjano Navi Team - Rzeszów
Teraz do punktu Wo, tam odnajdujemy obelisk poświęcony oddziałowi mojego imiennika. Oddział AK Zgrupowania "Radosław" nieprzerwanie bronił tu Woli przez 11 dni. Dojazd do punktu La sprawia nam trudność, jedziemy chyba zbyt "nawigacyjnie" doszukując się myków i haczyków ustawionych przez Organizatora. Na mapie gruba, czarna krecha zamyka nam światło ulicy Żytniej, w która mamy skręcić. Próbujemy objazdów, w końcu dochodzimy do wniosku, że i tak gdy popełnimy błąd to nie zostaniemy w żaden sposób ukarani, nie ma bowiem na trasie rajdu tablic z PKP-ami, czyli punktami kontroli przejazdu. Pkp-ów nie ma, ale nie wiemy, czy Organizatorzy nie postawili gdzieś sędziów, którzy zweryfikują nasz przejazd. Czytamy dokładnie itinerer, po dojechaniu dowolnym do punktu La ponownie powinniśmy do niego dojechać, ale tym razem tak, aby wyjechać na północny - wschód. Zadanie jest o tyle trudne, że należy zrobić to jadąc z natury. Spodziewamy się serii znaków nakazu skrętu, ew. zakazów ruchu czy "kiełbasek" dróg głównych. Niestety, nie znajdujemy nic takiego, droga prosto oddala się coraz bardziej od punktu La. Po dojechaniu do ściany rezygnujemy, znowu dochodzimy do wniosku, że nie warto szukać poprawnej trasy, skoro czas mija a sędziowie i tak nie są w stanie zweryfikować tu przejazdu. Wracamy do punktu i kontynuujemy rajd.
Skręcamy w dawną ulicę Gęsią, obecnie Anielewicza, odnajdujemy bloki mieszkalne stojące obecnie na miejscu dawnego więzienia, mijamy park Krasińskich i zatrzymujemy się na placu Krasińskich. Tu mamy do wykonania zadania, powinniśmy zwiedzić też "zachodnią część tego placu". Mnie słówko "placu" myli się z "pałacu" i próbuję dyskutować, która to jest strona zachodnia, a która wschodnia i którą powinniśmy obejrzeć. Szybko z błędu jestem wyprowadzony i podziwiamy naprawdę urokliwy warszawski plac z pałacem projektu Tylmana z Gameren. Spotykamy tu Michała, który oświadcza nam, ze organizator dodaje do czasu odcinka 15 minut. To miło, jednak musimy się spieszyć, aby nie złapać taryfy. Teraz trasą ewakuacji kanałowej ze Starego Miasta przejeżdżamy w okolicę ul. Kubusia Puchatka, aby osiągnąć, już pieszo, wylot kanału przy ulicy Wareckiej. Obok wyłazu znajdujemy kamienicę Wawrzyńca Mikulskiego, spaloną i częściowo zburzoną w 1944 r., odbudowaną 5 lat później.
Teraz krótka nawigacja głównymi ulicami miasta w wielkim ruchu. Jedziemy Świętokrzyską, Marszałkowską, na rondzie mamy skręcić w lewo, przy hotelu Forum. Takiego jednak już w Warszawie nie ma. Jest Novotel, wykonujemy manewr na skrzyżowaniu przypominając sobie wysoki, żółty budynek z nazwą Forum z wcześniejszych bytności w Stolicy. Następnie popełniamy błąd, który kosztował nas dobrych kilkanaście minut. Szukamy PKP-4, który wg nas powinien być po skręcie w ulicę Kruczą. Musimy znaleźć odpowiedź na pytanie, jaki obiekt powstańczy opisano na tablicy widocznej na ścianie domu nr 23. Rozumiemy to jako Krucza 23. Mozolnie szukamy tego adresu. Jest! Niestety, nasze gruntowne przeszukiwania ścian budynku nic nie dają, tu nie ma żadnej tablicy. Nie ma też sklepu z kożuchami, przy którym ta tablica ma wisieć. Wracamy do auta, spoglądamy ponownie na itinerer. No jasne, widać od razu, ze PKP- 4 powinien być przed skrętem w Kruczą, przy Alejach Jerozolimskich. Błąd znaleziony, teraz tylko my musimy znaleźć się w tamtym miejscu. Nie będzie to łatwe! Na Kruczej podwójna ciągła, musimy zjechać w boczną uliczkę i zawrócić na światłach. Czerwone trwa całą wieczność. Dojeżdżamy wreszcie do Alei. Decyduję się na zawrót na światłach, mimo, że sygnalizator wyświetla "lewą strzałkę"- można skręcać w lewo, zawracanie zabronione. Trudno, szybko mykniemy... Odnalezienie informacji o umieszczonej tu barykadzie powstańczej było już tylko kwestią czasu.
Teraz pędzimy równo z Warszawiakami odliczając kolejne kratki itinerera. Czy tu nie obowiązuje ograniczenie do 50 km/h ? Spokojnie przekraczamy w tłumie aut prędkość dwukrotnie. Jest nam to na rękę :-) Na światłach dwukrotnie wykonujemy manewr skrętu w prawo i po 300 m powinniśmy skręcić znowu w prawo. Niestety, wpadamy w ulicę Wilanowską, która na wjeździe zablokowana jest przez policję. Przypominamy sobie poranny pożar, ładne kwiatki, spaliło się nasze zadanie nr 6. Mamy nadzieję, że to jednak tylko pożar na strychu kamienicy i że nikt w pożarze nie ucierpiał. Próbujemy na piechotę dostać się do kamienicy, niestety, policja zabezpiecza teren niezwykle skutecznie. Nie wolno! Wracamy do samochodu, kombinujemy jak nawiązać się z trasą rajdu i mimo wszystko wykonać zadanie.
Wpadamy pod budynek Muzeum Powstania Warszawskiego o godzinie 17:00. To godzina rozpoczęcia powstania... Mamy 56 minut spóźnienia, do otrzymania taryfy, czyli 2000 punktów karnych zabrakło 4 minut. Jest dobrze, choć na odcinku trzecim nie wolno nam się już zbytnio spóźnić.
Trzęsą mi się ręce. Nie wiem, czy od kręcenia kierownicą, czy od nadmiaru adrenaliny. Ależ to był odcinek. Materiału co najmniej na 3! Na szczęście Kasia wręcza nam po puszcze Red Bulla i soczek. Pyszne kanapki smakują wyśmienicie. Ale byliśmy głodni! Red Bull dodaje nam skrzydeł, teraz nie zwlekając ruszamy zwiedzać Muzeum Powstania Warszawskiego...
| powrót do strony głównej | dalej |