Arjano Navi Team - Rzeszów
Zastanawiałem się długo, jakie samochody, z którymi miałem styczność, zasługują na umieszczenie w tym dziale. Doszedłem do wniosku, że wyróżnione powinny zostać te auta, które posiadałem, którymi jeździłem dłuższą chwilę, lub które posiadali moi Rodzice i którymi mnie wożono :-)
Na pewno samochody, które wywarły piętno na mojej motoryzacyjnej duszy...
Pierwszym rodzinnym czterokołowcem, po jednośladowym skuterze OSA był włoski fiat 500, który został zakupiony przez moich Rodziców w roku 1966.
Pierwsze moje zdjęcia dowodzą, że bardzo lubiłem ten pojazd i dawałem się nim wozić wraz ze swoim wózeczkiem do lasu na grzyby.
Autko było kupione jako używane, psuło się niemiłosiernie. Każdy dalszy wyjazd związany był z jakąś awarią i holowaniem fiacika do domu.
Autko, gdybym wtedy interesował się już sportem samochodowym, z pewnością wyglądałoby jak wóz po prawej stronie...
 
Po trudnych początkach nastąpił pełny rozkwit - Rodzice zakupili wytwór polskiej myśli motoryzacyjnej - syrenę 105 L.
Auto było nowe, jeździło przyzwoicie, cechował je charakterystyczny zapach dwusuwa, który przenikał wszystko i wszystkich.
Jak przez mgłę pamiętam duży, polny kamień wożony pomiędzy przednimi siedzeniami. Służył on do wklepywania na swoje miejsce stale wypadającej ze swego jarzma dźwigni biegów, która w tym wozie mocowana była jeszcze przy kierownicy.
Gdybym wtedy już interesował się tuningiem samochodowym wóz mógłby wyglądać jak po prawej.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
| powrót do strony głównej |