Arjano Navi Team - Rzeszów
Teraz czekają nas próby sprawnościowe kierowania pojazdem. Załogi ustawiają się w kolejkę, kierowcy walczą z pachołkami. Próby nie są trudne, ale kilka taryf już poleciało. Słupki ominięte nie z tej strony...
Pięknie jedzie Marcin z Zosią, goni ich Janusz, a Grzesiek z Agnieszką też nie są gorsi. Opada pył na placu a my podjeżdżamy na start do odcinka III.
Zobaczymy co tym razem przygotowali nam Gosia z Bogdanem. Wyjeżdżamy w prawo na główną, potem prawe widły i skręcamy ku Wiśle. Po prawej widzę znak "nabrzeże" z charakterystycznym autkiem wpadającym do wody... Teraz szukamy ściany, na której możemy się oprzeć i skręcić w lewo. Widzimy białą tavrię Romka, wraca pod prąd trasy. A czemuż to? Nie ma dalej drogi? Coś Roman zapomniał, czy nie chce wjechać do rzeki? :-) My powoli podążamy dalej, tuż przed stateczkiem białej floty "mykamy" w lewo i rozkopaną drogą dojeżdżamy w okolice mostu na Wiśle. Przekraczamy rzekę i kierujemy się na... mój ulubiony punkt "G" :-) . Z niego alfabetycznie zaliczamy H, I oraz J. Przed J-otem w Janowcu mamy problem. Główna ucieka w prawo, tak wskazuje "kiełbaska" na tablicy pod znakiem drogi głównej. Skręcamy więc tam, jadąc zgodnie z kodyfikacją. To nic, że dojeżdżamy w tym miejscu do punktu J. Kierowca musi pamiętać jak biegnie główna i nie może w punkcie pojechać prosto. Robimy wiele kilometrów po trasie, wyjeżdżamy na jakąś główną drogę w lesie, szukamy kolejnego namiaru, rozbudowanej ściany. Nie ma szansy aby znalazła się gdzieś tu. Wracamy, szukając błędu, który zapewne musieliśmy popełnić. Cofamy się kilka tafelków itinerera, ciągle wychodzi nam tak samo. Próbujemy odnaleźć ścianę w Janowcu, jedziemy więc prosto i faktycznie, po jakimś czasie udaje się nam nawiązać do trasy rajdu. Ale ile wody upłynęło w Wiśle przez ten czas... Nie roztrząsamy już sytuacji z punktu J, tylko prujemy do przodu, bo czas nie czeka. Kilka prostych manewrów i jesteśmy na mecie odcinka III.
Na odcinku nie znajdujemy jednej kapliczki ze zdjęcia B2, musimy popracować nad spostrzegawczością. Będzie to nas kosztowało 20 punktów karnych. Teraz jeszcze musimy rozwiązać test turystyczny. Odpowiadamy, że Skarpa Dobrska ma wysokość 90 m, że Kazimierz Dolny w latach prosperity szczycił się posiadaniem 60 spichlerzy. Wiemy też, że wieś dająca początek Kazimierzowi zwana była Wietrzną Górą, zaś nazwę Puławy w XIX wieku władze carskie zmieniły na Nową Aleksandrię. Też pomysł...
Odcinek IV i ostatni, jest już bardziej nawigacyjny, punkty za niego będą się jednak liczyły w specyficzny sposób. Za każde 10 punktów na tym odcinku ponad wynik najlepszej załogi będziemy otrzymywać 1 pkt. Na odcinku nie możemy otrzymać więcej jak 20 punktów, ale tu zapewne rozegra się ciekawa walka. Na przejechanie odcinka mamy tylko 20 minut, trzeba się spieszyć. Wchodzi constans: "za trójkątem w lewo". Nam ten constans nie będzie przeszkadzał, wykonaliśmy go raz tylko przy wjeździe na planik. :-) Po odnalezieniu pierwszego trójkąta rozpoczęliśmy akademicką dyskusję, czy "constanse się odkładają do późniejszego wykonania". Po kilku minutach Kasia ucięła gadki i krótkim "dobra, jedziemy!" ruszyła nas z miejsca. W tym momencie zapomnieliśmy o constansie i nie używaliśmy go aż do końca :-)
Na efekty nie trzeba było długo czekać. Ponad 9 PKP-ów nie odnalezionych... Pokonaliśmy planik Janowiec szybko, dorysowując w wyobraźni brakujące "mapowe kreseczki" przed tafelkami itinerera. Pięknie odcinek pojechała Agnieszka z Grześkiem, choć w nadgorliwości swej spisali też wszystkie zdjęcia występujące na trasie, a te na odcinku specjalnym były zbędne. Przejechali na "zero", o 1 minutę wyprzedzając Jurka z Januszem.
Teraz pora na obiad. Ugościł nas ośrodek "Oblasówka", pięknie położony w środku lasu. Po posiłku pojechaliśmy zwiedzać zamek w Janowcu, skansen z kolekcją powozów, łodzi oraz narzędzi rolniczych i gospodarskich. Postanowiliśmy skrócić sobie drogę powrotną do Kazimierza i skorzystaliśmy z promu, który nasze wozy dostarczył na drugi brzeg rzeki. Być w Kazimierzu i nie kupić wypiekanego z ciasta koguta? Dojechaliśmy do rynku i w Piekarni Artystycznej Sarzyńskich zaopatrzyliśmy się w ten wypiek. Krótki spacer po miasteczku i wracamy do hotelu. Tutaj trudy rajdu spłukujemy tradycyjnie w wodach basenu, żałując trochę, że jesteśmy jedynymi jego użytkownikami. No, ale może pogoda nie zachęca :-)
Wieczorem uroczysta kolacja, wręczenie pucharów i nagród. Andrzej wywiesza prowizoryczne wyniki, nie ma protestów, wszyscy uśmiechnięci i zadowoleni. Chodzi o to, by być ze sobą! A rajd to wspaniały sposób na spędzenie weekendu.
Podjadamy ciekawe i egzotyczne potrawy a Gosia w międzyczasie dziękuje uczestnikom za udział i dobrą zabawę. Pada jednak przykra wiadomość: XXI rajd "Koziołek" może być ostatnim. Kończą się wieloletnie umowy, kłopoty finansowe mogą stać się przyczyną upadku "kozy". Nie wierzymy w to jednak, mamy nadzieję, że spotkamy się na kolejnych edycjach rajdu, który wychowuje już kolejne pokolenie nawigatorów i turystów.
Andrzej przedstawia oficjalne wyniki: rajd wygrali Jurek z Januszem, my z Kasią zajęliśmy drugie miejsce, na trzecim uplasowali się Sonia z Markiem, zaś za nimi Grzesiek i Agnieszka. Najlepszym kierowcą rajdu został Marcin, a Bożena otrzymała prestiżowy dyplom "Dla jaj".
Aby urozmaicić "proces rozdziału nagród" odstąpiono od tradycyjnej, nudnawej i niedemokratycznej metody wybierania nagród w kolejności zajętych miejsc. Najmłodszy uczestnik, jakim był Miłosz, losował karty z numerami załóg, z których piloci i kierowcy odbierali kolejno upominki. Śmiechu było co niemiara, w powietrzu krzyżowały się korupcyjne propozycje "Miłosz, masz u mnie duże lody", "Pamiętaj synku o swym starym ojcu". Jednak "sierotka" pozostała do końca uczciwa i sprawiedliwa społecznie zostawiając sobie na sam koniec wylosowanie karty taty Radusia i "cioci" Soni :-)
Każdy z uczestników otrzymał dodatkowo wspomnianego wcześniej koguta z ciasta, co zamieniło nasze auto w wielką fermę drobiu. Wieczór rozpoczął się przy stole a zakończył w dyskotece piętro wyżej, gdzie najwytrwalsze załogi "integrowały" się do białego rana.
| powrót do strony głównej | dalej |